sobota, 3 stycznia 2015

22.

ANKIETA! PO BOKU! --------------------------------------------------------------->


PROSIMY JEŚLI CZYTACIE, A NIE KOMENTUJECIE ZAGŁOSUJCIE!


Hey!
Witamy w nowym roku :)
Dzisiaj Harry i Alex :)
Miłego czytania...


Harry (Z CAŁYM SERCEM DEDYKOWANY LADY IN RED)


Po wielu trudach, ale w końcu wszedłem do mojego pokoju hotelowego. Rzuciłem wszystkie trzymane przeze mnie rzeczy na łóżko, a następnie wszedłem do łazienki, aby się umyć.
Śpiewałem pod prysznicem piosenkę Miley Cyrus. A mianowicie Wercking Ball. Zdzierałem sobie gardło, wymachując przy tym tyłkiem we wszystkie strony.

- I came in like a wrecking ball!- krzyknąłem, odchylając głowę do tyłu, przez co pierdzielnąłem nią w ścianę. Bolało.. I to niemiłosiernie.

Gdy już wyszedłem spod prysznica, czysty oraz pachnący, z pulsującą głową podszedłem do umywalki i wziąłem ręczniki. Zacząłem się nim wycierać i wtedy spostrzegłem, że zapomniałem wziąć piżamy. Z tego powodu wszedłem do pokoju zupełnie nagi. Nie zwracałem na to uwagi, bo w końcu wiele razy tak chodziłem. Trzymałem tylko ręcznik, wycierając włosy, z których kapała woda. Podniosłem wzrok i napotkałem  błyszczące oczy dziewczyny. Przyjrzałem się dokładnie i okazało się, że Glenda. Zacząłem piszczeć, przeskakując z jednej nogi na drugą, jak mała dziewczynka.

- Ja pierdole, jak ty się tu dostałaś?!- krzyczałem, zasłaniając swoją intymność ręcznikiem. 

Nie dałem jej dojść do słowa. ''Jakaś psychofanka właśnie ujrzała mnie topless.'' Nie docierało to do mnie. Ja w ogóle nie wiedziałem co robię. Krzyczałem na dziewczynkę każąc jej wyjść. Było to nie lada wyzwaniem. Wyszła dopiero, wtedy kiedy pogroziłem jej policją i tym, że zgłoszę to jako włamanie na moją prywatność.

Po tej akcji byłem już doszczętnie zmordowany. Bolała mnie każda część  ciała. ''A byłem taki rozluźniony po gorącej wodzie.'' Zrezygnowany, pogasiłem wszędzie światło i padłem na łóżko, które miało wyjątkowo sprawne sprężyny. Upadając, odbiłem się od niego jak piłeczka pingpongowa co wiązało się z tym, że upadłem na podłogę. ''Moja głowa tego nie wytrzyma.''

Szybko się podniosłem i ostrożnie ułożyłem na materacu.

***

Powoli otworzyłem oczy, słysząc wkurzający głos dzwonka mojego telefonu. Przysięgłem sobie, że zabiję tego człowieka, który raczył obudzić mnie ze snu. Nawet jeśli narzędziem zbrodni miałby być długopis, leżący na stoliku nocnym. Ukryłem głowę w poduszce, chcąc zagłuszyć natrętny dźwięk telefonu. Miałem nadzieję, że już więcej nie zadzwoni, ale się myliłem. Dzwonił cztery razy i dopiero za piątym leniwie wstałem, aby go odebrać.

- Popierdolony człowieku, który śmiał mnie obudzić, kiedy mam wielkiego kaca, mów szybko i zwięźle czego chcesz- nie spojrzałem nawet z kim rozmawiałem.
- Ciebie też miło słyszeć Harry- ''Paul. Mam przejebane?''
- Ooo- udałem niewiniątko- Cześć Paul, co tam słychać?- powiedziałem tak jakbym niczego wcześniej nie zdradził.
- Harry- westchnął- Mam nadzieję, że tym razem nie nachlałeś się i nie narobiłeś czegoś głupiego.
- Nie jestem idiotą- westchnąłem i nagle przypomniałem sobie sytuację z wczorajszego wieczoru, kiedy to musiałem wyganiać osobnika płci damskiej z pokoju. "Do czego to teraz dochodzi, żeby dziewczynę siłą wypraszać." Ale on nie musiał o tym wiedzieć.
- Nad tym mógłbym podyskutować- zaśmiał się.
- Ej! Wypraszam to sobie- oburzyłem się.
- Gdzie jesteś?- zapytał. ''Najwidoczniej olał moją odpowiedź.''
- W Los Angeles- westchnąłem, przejeżdżając dłonią po twarzy.
- Więc w sobotę rano masz być w Londynie- stwierdził, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Co? A to niby czemu do jasnej cholery- zbulwersowałem się- Przecież mieliśmy mieć wolne!- warknąłem do słuchawki, kierując się do łóżka, aby usiąść.
- Bo macie spotkanie z nowymi choreografami. A właściwie to są dziewczyny.
- Uuu, to ja się zastanowię nad przyjazdem.
- Okey, to ja się zastanowię nad tą twoją nową piosenką, co bardzo chcesz, żeby była na albumie- mógłbym przysiąc, że teraz wywrócił oczami.
- Ale ty jesteś zabawny- mówiłem coraz bardziej zirytowany- Normalnie, boki zrywać. Dobra będę w sobotę, tylko o której?- już się kładłem, aby po skończonej rozmowie od razu iść spać.
- Spotkanie jest o dwunastej, więc bądź trochę wcześniej.
- Dobra- żachnąłem się- Cześć- nie dałem mu odpowiedzieć, tylko od razu się rozłączyłem.

Próbowałem przywrócić mój sen o spotkaniu z Georgiem Washingtonem i Michaelem Jacksonem w lunaparku, lecz marnie mi szło, a głowa dawała o sobie znać w każdej możliwej czynności jaką wykonywałem. Nawet mruganie mnie męczyło. Po paru minutach zwlokłem swoje jakże piękne ciało z trampolinowego łóżka i wszedłem do łazienki. Obmyłem twarz zimną wodą, licząc na jakiekolwiek orzeźwienie, które by mnie choć trochę rozbudziło. Zrezygnowany rozczesałem włosy i ułożyłem tak, aby mi nie przeszkadzały.

Wyszedłem z mojego pokoju, zabierając telefon oraz portfel, a następnie zamknąłem drzwi. Dla upewnienia sprawdziłem czy nadal mam kartę od mojego pokoju w portfelu i na szczęście była. Skierowałem się do restauracji hotelowej, aby coś zjeść. Gdy tylko zszedłem na dół, usłyszałem spotęgowane głosy dziewczyn, nie licząc tych pisków za drzwiami. Wyjrzałem zza ściany oceniając sytuację. Stało tam z dziesięć nastolatek, w których mogła być szalona Glenda. Wolałem nie ryzykować, dlatego ruszyłem do przejścia dla personelu.
Przeglądałem menu, kiedy nagle dostałem sms. Wolałem go przeczytać, po zamówieniu śniadania, bo jeśli to był Paul to nie chciało mi się tego czytać. Poprosiłem kelnera o sałatkę grecką, a do tego czarną herbatę z cytryną.

Po otrzymaniu posiłku, odblokowałem wreszcie telefon, który wariował od nabywających wiadomości. Otworzyłem jedną z nich od nieznanego numeru. Gdy ją przeczytałem, urządzenie wypadło mi z dłoni. Nadawcą był, a raczej była Glenda. ''Skąd do diaska, ona wytrzasnęła mój numer?!'' Westchnąłem i natychmiast usunąłem wyznanie jej miłości do mnie, która rozwija się jak kwiaty wiosną. Aż mnie zemdliło w tamtej chwili. Szybko napiłem się herbaty, która zdążyła już trochę wystygnąć. Nie chcąc sobie zakłócać dzisiejszego dnia, ominąłem wszystkie wiadomości i włączyłem sobie grę równocześnie, jedząc danie. Po skończonym posiłku, wróciłem na górę, aby pooglądać telewizję.

Postanowiłem, że wieczorem wyjdę się przejść, a jutro pojadę sobie na plaże lub basen ze znajomymi. W pokoju odłożyłem telefon na półkę, na której spostrzegłem zeszyt. Ponownie dzisiaj zalała mnie fala wspomnień z wczorajszego dnia. ''A jednak mam twardą głowę.'' Nie śpiesząc się, wziąłem rzecz w ręce i usiadłem na łóżku krzyżując nogi, a plecy opierając o ścianę.
Otworzyłem książkę na byle jakiej stronie, chcąc stwierdzić co to dokładnie jest. Była zapisana ładnym, czytelnym pismem. Każda strona była zapełniona i podpisana, datą oraz miejscem pobytu. Określiłbym to teraz jako dziennik, ponieważ był pisany systematycznie. Otworzyłem na pierwszej stronie i zacząłem czytać.

06.05.2014r.
Bromley

Cześć, nazywam się Agave. Wiem, dziwne imię, ale jest z nim bardzo dużo związane. Lecz o tym dowiesz się kiedy indziej...
Zapewne się zastanawiasz, co teraz czytasz. A więc jest to mój dziennik tyle, że jest w nim zawarta moja tajemnica…
Są tutaj notatki z każdego dnia, który uważałam za ważny element, abyś odgadł cel mojej historii. Proszę, nie przewijaj i nie czytaj tego co jest dalej. To by było tak  jakbyś kupował książkę tylko po to, aby przeczytać koniec, a przecież najpierw trzeba znać cel, aby zakończenie miało sens.
W tym dzienniku, poznasz moją historię. Dowiesz się sporo rzeczy o mnie. O osobie, której tak naprawdę nie znasz. Będziesz rozmyślał bardzo długo o tym co przeczytasz. Będziesz się zastanawiać kim jestem. Pewnie teraz myślisz, że jakaś załamana dziewczyna wymyśliła sobie, że wyżali się komuś w ten sposób, aby poradzić sobie ze swoimi życiowymi problemami. A mi zupełnie nie o to chodzi. Owszem mam problem i to nie jeden.. ale kto ich nie ma? Sęk w tym, że mój polega na tym, aby znaleźć odpowiednią osobę, która będzie mi w stanie pomóc. Która będzie w stanie chodzić, po świecie i szukać ukrytego elementu. Która będzie w stanie przebrnąć przez cały dziennik i nie wyrzuci go po pierwszych stronach. Potrzebuje osoby, która jest odpowiedzialna.
Jeśli, mnie kompletnie nie rozumiesz, jeśli uważasz, że jestem nienormalna prosząc o takie rzeczy.. Cóż masz rację, lecz zadaj sobie pytanie. Czy spełniasz kryteria o których pisałam? Czy potrafiłbyś to zrobić? Jeśli stwierdzisz, że jest to ci do niczego nie potrzebne i nie będziesz sobie tym zawracał głowy to spełnij moją jedną prośbę. Podpisz się na ostatniej stronie. Gdybym kiedyś otrzymała to z powrotem, dowiem się przynajmniej ile osób próbowało. I jeszcze jedno, połóż to w miejscu gdzie ktoś to zauważy. Może to być ławka w parku, chodnik przy latarni ulicznej, gdziekolwiek. Byle by ktoś to zauważył.
Jeżeli jednak stwierdziłeś, że mi pomożesz, że trafiłam na dobrą osobę to pamiętaj, że oczekuję od ciebie pełnego zaufania, którym ja cię już obdarzyłam nawet nie wiedząc na kogo trafiłam. Pamiętaj, już nie możesz się wycofać. Jeśli stwierdzisz, że po jakimś czasie to wyrzucisz, to zrób to od razu.
Więc zostało tylko jedno pytanie.
Czy jesteś gotowy, aby poznać moje życie?

Szybko zamknąłem dziennik i położyłem go obok. Pół godziny leżałem zastanawiając się nad tym co tam było napisane. We wszystkim ta dziewczyna miała rację. Cały czas rozmyślałem, zastanawiając się o co chodzi. W końcu wziąłem długopis i otworzyłem na ostatniej stronie. Zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem trzy podpisy. ''Czyli nie jestem pierwszy.'' Machnąłem mój autograf i po raz kolejny zastanawiałem się, odpowiadając na pytania zawarte w notatce.


W końcu zadecydowałem, że zrobię to o co prosiła autorka. ''Pomogę jej i okażę się tą zaufaną osobą.''

Alex

Szybko wleciałam do budynku potykając się o własne stopy. W biegu zdjęłam czapkę i zaczęłam rozpinać płaszcz. Kiedy usłyszałam piosenkę przeklnęłam pod nosem. ''Już zaczęli...'' Zsunęłam z ramion kurtkę, wbiegając do sali. Nie patrząc na nikogo usiadłam pod ścianą i zaczęłam zmieniać buty. Gdy wiązałam pierwszego trampka, usłyszałam nad sobą chrząknięcie. Podniosłam wzrok i napotkałam brązowe spojrzenie Danielle.

- Czemu się spóźniłaś?- założyła dłonie na piersiach.

Peazer często zachowywała się wobec mnie jak starsza siostra, której nigdy nie miałam. Może to dziwne ze względu na to, że była starsza tylko o trzy lata, ale mi to w sumie nie przeszkadzało. Dopóki nie poruszała tematów łóżkowych i prezerwatyw to było dobrze.

- Zaspałam, bo nie usłyszałam budzika- wróciłam do wiązania sznurówek.
- Odpuść jej- wtrąciła się Lucy- Miała faceta w łóżku- uśmiechnęła się szeroko. ''Teraz się zacznie...''
- O mój boże!- Danielle podparła sie na moim kolanie- To już...
- NIE!- zaprzeczyłam od razu- Nic nie robiliśmy.
- To przeze mnie. Pewnie się chłopak wystraszył jak dostał w tą uroczą buźkę- skrzywiła się- Przepraszam jeszcze raz.
- Nie mnie powinnaś przepraszać- wzruszyłam ramionami i zawiązałam kokardkę.
- Uderzyłaś chłopaka Alex?!- pisnęła Dan.
- Niechcący!- Lucy wystawiła przed siebie dłonie.
- To nie jest mój chłopak, jasne?- powiedziałam spokojnie i wstałam.
- I nie zastałam was obściskujących się na twoim łóżku. Nieeeee- wywróciła oczami Green.

Rzeczywiście może to wyglądało dziwnie z jej punktu widzenia. Nadal siedziałam na kolanach Nialla i obejmowaliśmy się, kiedy do pokoju wkroczyła Lucy. Oczywiście bez żadnego pukania. Ani choćby powiedzenia, że wchodzi. ''No bo po co?'' Zobaczyła nas i dorobiła sobie do tego jakąś nieistniejącą historyjkę. Prostując, nic między nami się nie wydarzyło. Po tym jak Niall, powiedział mi, że tęsknił, ja jak ostatnia ofiara musiałam się rozryczeć na jego oczach. Kiedy się ogarnęłam razem stwierdziliśmy, że i tak jest już dość późno, więc Horan został na noc. Do czwartej nad ranem siedzieliśmy w salonie i rozmawialiśmy o tym co działo się u nas przez te cztery lata. Niby widzieliśmy się wcześniej parę razy, ale jakoś nigdy o tym nie rozmawialiśmy. W sumie to w ogóle nie rozmawialiśmy tak... normalnie. Widywaliśmy się, ale nigdy nie wymienialiśmy zdań dłużej niż dziesięć minut. Myślę, że ta noc była takim przełamaniem się jednego wobec drugiego.

- Ziemia do Alex!- dłoń Dan przejechała mi przed oczami.
- Co?- potrząsnęłam głową.
- Odleciałaś- spojrzała na mnie uważnie- Wszystko okey?
- Tak- uśmiechnęłam się.
- Czy możemy zacząć? Idę dzisiaj na imprezę do Loli i chcę wyjść wcześniej- zniecierpliwił się Zack.
- Idziesz do Loli i mi o tym nie powiedziałeś?!- oburzył się Charli- A podobno się przyjaźnimy- prychnął.
- Myślałem, że wiesz- wzruszył ramionami.
- A ja my...
- Okey, zaczynajmy- przerwała im Van.
Dziewczyny powędrowały na swoje miejsca. Ja związałam włosy w kucyk na czubku głowy i podbiegłam do nich.

***

Zdjęłam buty i odwiesiłam kurtkę na wieszak.

- Chcesz coś do picia?- usłyszałam głos Dan.
- Masz sok?- zapytałam wchodząc do kuchni za przyjaciółką.
- Pomarańczowy?- posłała mi szeroki uśmiech.
- Jasne- odwzajemniłam go i usiadłam na wysokim stołku przy wysepce.

Patrzyłam jak Peazer wyjmuje z szafki dwie szklanki i stawia je przede mną, po czym nalewa do nich napój.

- To kiedy to spotkanie?- zapytała, starając się nie rozlać napoju.
- W tą sobotę- chwyciłam swoją szklankę.
- Już nie mogę się doczekać- usiadła naprzeciw mnie- To takie niesamowite- posłała mi uroczy uśmiech.
- Tak, wiem- wzięłam łyk- Na początku nie mogło to do mnie dotrzeć.
- Jechać w podróż po całym świecie, zwiedzać, układać choreografię i jeszcze nam za to będą płacić- zauważyłam błysk w jej oczach.
- Nie wiemy jednak najważniejszego. Z kim my będziemy pracować?
- Właśnie to takie ekscytujące!- klasnęła w dłonie i zaśmiała się- Ale Paul nic ci nie powiedział?
- Nie- pokręciłam głową- Mówi, że chce być ostrożny. Ale zaręczył, że nie mamy czego się bać.
- To dobrze- uśmiechnęła się szeroko.

Pokiwałam głową, a mój wzrok powędrował do worka z psią karmą.

- Masz psa?- spojrzałam na przyjaciółkę.
- Tak- skinęła.
- Gdzie on jest?- zaczęłam się rozglądać.
- Nie ma go w domu- spuściła wzrok- Jest u przyjaciela- ściszyła głos. ''DANIELLE MA CHŁOPAKA?!''
- Masz chłopaka?- zapytałam, łapiąc delikatnie jej dłoń.
- Nie, to tylko przyjaciel- podniosła na mnie wzrok i uśmiechnęła się lekko.
- Znam go?
- Raczej nie- odkaszlnęła.
- Rozumiem- skinęłam. I wpadłam na dziwny pomysł. ''Może się z nią trochę podroczyć?''-  Ale go dzisiaj zaprosisz, tak?- wyszczerzyłam się.
- Jak to dzisiaj?- spojrzała na mnie wielkimi oczami.
- No przecież musze go poznać!
- A-ale- zacięła się- To chyba nie najlepszy pomysł...
- Bla, bla, bla- pokręciłam głową- Masz go zaprosić. Muszę poznać twojego przyszłego męża i zobaczyć czy jest w ogóle ciebie wart!
- On nie jest moim przyszłym mężem- zaśmiała się- Nawet nie jest moim chłopakiem.
- Taaak, jasne- prychnęłam- A powiedz mi wzięłaś tego psiaka z nim?
- Tak...
- I on się nim teraz z własnej woli zajmuje?
- Tak...
- I on to zaproponował?
- Tak...
- I nie zaprosił cię nigdy na randkę?
- To nie była randka!
- Dobra- westchnęłam- To albo jest gejem- dziewczyna spojrzała na mnie z niedowierzaniem- Albo ty usiłujesz trzymać go na dystans.
- Boże...
- Jestem Alex, a nie Bóg- uśmiechnęłam się- Ale nie pokazał ci nigdy, że mu na tobie zależy?
- Ja... W sumie...
- Czyli tak- przerwałam jej- Daj mu szansę. Nie bój się, nie wszyscy faceci to dupki- potarłam jej dłoń- Nie możesz bać się miłości. W końcu tylko ona nam zostaje...

***

Po tym jak zobaczyłam, że zbliżała się godzina dwudziesta druga, wyszłam z domu Dan i skierowałam się na najbliższy przystanek autobusowy. Było cholernie zimno i jeszcze do tego zaczął padać deszcz. Tak więc cała przemoczona stałam około piętnaście minut, obok jakiegoś faceta, który cały czas mamrotał coś do siebie pod nosem i starszej pani, która tylko raz na mnie spojrzała, a potem szybko odwróciła wzrok, aż zjawi się moja linia.

Kiedy wreszcie znalazłam się w ogrzewanym wnętrzu autobusu, podeszłam do kierowcy. Wyciągnęłam portfel i zapłaciłam za swój bilet. Gdy starszy pan, po długim wydawaniu reszty, podał mi kawałek papierku, który informował o tym, że zapłaciłam za przejazd, usiadłam na jednym z twardych, plastikowych siedzeń. Torbę położyłam obok siebie. Westchnęłam i zaczęłam w niej szukać jakiejś gumki do włosów, ale z marnym skutkiem. Rozpięłam płaszcz i opadłam na oparcie. Dopiero teraz zauważyłam, że oprócz mnie oraz kierowcy, był tu tylko jeden chłopak. Bokiem opierał się o metalową rurę i trzymał się jej lewą ręką. Stał do mnie tyłem. Z braku zajęcia zaczęłam mu się przyglądać. Czarna, skórzana kurtka i beanie, ciemne spodnie, czerwone vansy oraz przewieszona przez ramię sportowa torba. Chwilę, gdy zmienił pozycję, odwracając się do mnie przodem, wykorzystałam na zerknięcie na jego twarz. I wydawała mi się cholernie znajoma. Spod czapki wystawały końcówki ciemnych włosów, jego policzki pokrywał lekki zarost, a cholernie zielone oczy były okalane czarnymi, długimi rzęsami. ''Tylko gdzie ja go widziałam...?'' Kiedy zauważyłam, że podnosi głowę, odwróciłam wzrok na szybę. Nagle krople wody, spływające po niej wydawały się tak bardzo interesujące. Po chwili usłyszałam kroki. Spoglądając w bok, zobaczyłam, jak chłopak siada obok. Moją torbę położył sobie na kolanach i zwrócił się w moją stronę z uroczym uśmiechem.

-Miło cię znów widzieć Alex- usłyszałam lekko zachrypnięty głos. ''Czyli się znamy, okey.''
-Ciebie też... - zawiesiłam, patrząc na niego przepraszająco. Chłopak tylko zaśmiał się cicho, nie tracąc ze mną kontaktu wzrokowego.
-James.

7 komentarzy:

  1. NO WY CHYBA SOBIE ŻARTY STROICIE! GDZIE WIĘCEJ HARRY'EGO?? TO ZDECYDOWANIE ZA MAŁO! ZAWSZE W NAJCIEKAWSZYM MOMENCIE SIĘ URYWA, NO! NIE WYTRZYMAM PRZEZ TO NERWOWO, NO!
    Chociaż, jeśli mam być szczera, ta ta na A nie przypadła mi do gustu. Pomysł z zeszytem niesamowity, gratuluję czegoś tak niezwykłego :) Ale mimo wszytko... nie. Nie kupiła mnie. Może w następnych rozdziałach to się zmieni :)
    Co do Alex... Mój zmęczony mózg wyłapał tylko jedno. Czemu Danielle powiedziała, że z Liamem to tylko przyjaźń...? Oni powinni się kochać, to tak na marginesie :)
    Wybaczcie mój komentarz, ale jestem padnięta. Niczego lepszego sklecić nie potrafię.
    Buziaki xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WIĘCEJ HARREGO?! TO TO JEST MAŁO?! NO BŁAGAMY CIĘ NOOOOOOOO! A co do ucinania w takich momentach to właśnie o to chodzi :*
      O A się nie martw :)
      Serio? Akurat to zapamiętałaś...? Haha. Okey. No bo cóż... Nie są parą. A co do 'kochania się na marginesie' ... Okey, odsunę moje zboczone myśli... Cóż. Czas pokaże :)
      Uwierz, my też jesteśmy padnięte po 10 godzinach pracy nad blogiem. Ale dziękujemy, że w ogóle to przeczytałaś :)
      PS. Co myślisz o nowym wyglądzie? :)

      Usuń
  2. Hej, zostałaś nominowana do Liebster Award, więcej informacji na http://presencezaynmalik.blogspot.com/p/liebster-awards.html
    Pozdrawiam, Megan.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ♥ czekam z niecierpliwością na spotkanie 1D z choreografkami *_* jestem ciekawa ich reakcji. No i ciekawe jak potoczy się sprawa z Jamesem... świetnie piszesz i czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę bardzo się cieszymy, że ci się podoba :)
      Taak, to będzie coś... ciekawego :)
      James... Cóż, czas pokaże :)
      I jest nas dwie :) Tusiak i Jasluna (dawniej Malikowa) :) I dziękujemy :)

      Usuń
  4. Wspaniałe opowiadanie!
    Czekam na nn ;>
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    fanfiction-back.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)
      Cieszymy się, że ci się podoba!
      I już zajrzałyśmy :)

      Usuń